– Nie uwierzysz, co się wydarzyło na naszym ostatnim zebraniu wspólnoty! -powiedziała wyraźnie poruszona koleżanka.
Wysłuchałam jej historii z zainteresowaniem, choć przyznam, że w tej materii trudno mnie jeszcze czymkolwiek zaskoczyć.
To był klasyczny scenariusz zebrania, w którym zarządca (skądinąd baaardzo doświadczony) sam na siebie zastawił sidła i w efekcie doprowadził do niekontrolowanych reakcji emocjonalnych wśród zgromadzonych.
Takich sytuacji widziałam wiele.
Szczególnie pouczające były te zebrania, w których brałam udział jako pełnomocnik.
Co ciekawe schemat nieudanych zebrań jest zaskakująco powtarzalny.
A odpalenie bomby emocjonalnej bywa dziecinnie proste.
I właśnie tym schematom oraz temu, jak ich nie uruchamiać poświęcam najbliższe warsztaty „Trudne sprawy na zebraniach wspólnot”.
Więcej informacji na te temat znajdziesz w tym miejscu:👉 link
Zapraszam wszystkich zainteresowanych spokojniejszymi zebraniami!



