Koszmar Zarządcy…

Przepraszam, że co?!

Wracam z urlopu i… dowiaduję się, że w jednej wspólnocie zaszły delikatnie mówiąc spore zmiany. Mieszkańcy, korzystając z mojej nieobecności, postanowili… nadbudować ostatnią kondygnację. Tak po prostu. Przecieram oczy. Nie pomaga. Stan surowy zamknięty, nie chce być inaczej…

– Ale że co?! Bez pozwolenia? Bez uchwały? Co Wam strzeliło do głowy?! – nie przebieram w słowach.

– Jeździ się na urlopy i nie pilnuje, to potem się ma! – rzuca jeden z właścicieli. 

Szczypię się! Budzę się! Ufff… to był sen. Taki z serii koszmar.

Sposób na powrót bez stresu

Powroty po urlopie do łatwych w zarządzaniu nieruchomościami nie należą. Lista tematów do załatwienia potrafi być długa.

Jak można sobie ułatwić to logowanie do rzeczywistości pourlopowej?

Tutaj uważam, że główną rolę gra osoba, która nas zastępuje. Dobrze, aby dawkowała nam “atrakcje” i ułożyła sprawy wg priorytetów do działania. Jeśli wiemy co jest najpilniejsze, to nie tracimy energii i czasu na “płotki” do których możemy wrócić za parę dni. Ta drobna zmiana w podejściu do przekazywania spraw brzmi banalnie, a jednak potrafi czynić cuda. Nasz pourlopowy luz nie ulatnia się tak szybko, a ma szansę zostać z nami na dłużej.

A Ty? Co zastałaś / zastałeś po powrocie z urlopu? Mam nadzieję, że żadna nadbudowa Cię nie zaskoczyła 😃.